Przegląd Powszechny

A A A

Odrodzony sens wdzięczności

PP
komentarze

Z ojcem Timothym Radcliffe’em – dominikaninem mieszkającym w Oksfordzie – rozmawiają Małgorzata Glabisz-Pniewska i Jonathan Luxmoore.

22

(fot. eric.eberhard / flickr.com / CC BY)

Ojciec jest dobrze znany w Polsce…

Naprawdę? Niemożliwe!

Tak, oczywiście! Ojca książki są tłumaczone na język polski. Chociażby ostatnia „Po co chodzić do kościoła?” cieszy się dużym powodzeniem. Co ojciec sądzi o Kościele polskim?

Czas spędzony w Polsce zawsze jest dla mnie bardzo szczęśliwy. W ubiegłym roku byłem przez miesiąc w Krakowie, podczas Kapituły Generalnej. Mam wielu przyjaciół wśród polskich dominikanów, którzy potrafią się bawić, a jednocześnie są głęboko pobożni. Nie jestem jednak ekspertem od spraw polskiego Kościoła i nie dysponuję żadnymi analizami dotyczącymi Polski i polskiego Kościoła. Miałem wielkie szczęście uczestniczyć w życiu swoich polskich braci i sióstr. Mają oni odwagę podejmować trudne wyzwania społeczne współczesnego świata. W tym momencie życia Kościoła to bardzo ważne! Polski prowincjał dominikanów ojciec Krzysztof Popławski jest moim przyjacielem i zarazem wspaniałym człowiekiem, który pracował przez cztery lata w kościele podziemnym w Chinach, gdzie był misjonarzem. To wspaniały przykład odważnego polskiego chrześcijaństwa. Powiem nawet więcej – męstwa w pracy duszpasterskiej!

Miło to słyszeć! A jaka jest obecnie sytuacja katolików w Wielkiej Brytanii? Czy są oni w dalszym ciągu „obywatelami drugiej kategorii”?

Jeśli spojrzymy uważniej na społeczeństwo brytyjskie, możemy zaobserwować dwie niezwykle dziwne rzeczy. Z jednej strony pozostały liczne antykatolickie uprzedzenia; nadal wielu ludzi sądzi, że aby być prawdziwym Anglikiem, nie można być katolikiem podległym papieżowi. Taka postawa jest bardzo mocno zakorzeniona w naszej kulturze. Z drugiej jednak strony wielu katolików odgrywa obecnie znaczącą rolę w brytyjskim społeczeństwie; stali się bardziej widoczni w życiu kraju, niż było to dawniej.

Czy wizyta papieża Benedykta XVI we wrześniu 201o roku zmieniła dotychczasowe spojrzenie na Kościół?

Oczekiwania związane z tą wizytą były o wiele mniejsze niż wtedy, kiedy Jan Paweł II przybył do Anglii w 1982 roku. I wcale nie łączyło się to z kryzysem spowodowanym nadużyciami seksualnymi. Po prostu z ogromnym krytycyzmem odnoszono się do papieża, brakowało entuzjazmu i wielu katolików obawiało się, że wizyta papieska zakończy się niepowodzeniem. Ale wizyta Benedykta XVI stała się wielkim sukcesem. Nie był taki, jakim Brytyjczycy spodziewali się go zobaczyć – był cichy, łagodny i skromny. Może powiem brutalnie, ale ludzie spodziewali się ujrzeć rottweilera, a spotkali się z ojcowską postawą. Myślę, że to przyniosło bardzo pozytywny efekt. Wielu dziennikarzy po wizycie papieskiej uświadomiło sobie, że muszą przemyśleć od nowa swoje pojęcie i rozumienie Kościoła. Tak było w przypadku gazety „The Guardian”, która zapytała wprost: „Czy aż tak bardzo myliliśmy się?”. Myślę, że odnieśliśmy z tego prawdziwe korzyści.

Czy obecnie możemy spodziewać się istotnych zmian w Kościele angielskim? Chociażby zmiany postrzegania katolików w tym najbardziej zsekularyzowanym i zmaterializowanym kraju?

Myślę, że obecnie Wielka Brytania stała się trochę bardziej otwarta na katolicyzm. Premier wyraźnie zmienił swoje spojrzenie; przerobił własne przemówienie, kiedy zobaczył, jak pozytywnie Ojciec Święty został przyjęty. Sądzę, że możemy spodziewać się, że Kościół nadal będzie postrzegany na rożne sposoby. Nowy, agresywny ateizm reprezentowany przez takich ludzi jak Richard Dawkins czy Christopher Hitchens ma wielu zwolenników, którzy uważają, że każda forma religii jest zwykłym zabobonem i znakiem niedojrzałości intelektualnej. Moje doświadczenie wskazuje jednak, że nie jest to bynajmniej typowe ani dominujące. Wielu ludzi uświadamia sobie, że jeśli stajemy przed wyzwaniami naszego społeczeństwa i szerokiej, globalnej społeczności, to wiara ma dzisiaj bardzo ważną rolę do odegrania. Jestem związany z CAFOD (Oficjalna Katolicka Agencja Pomocy dla Anglii i Walii) i coraz ściślej współpracujemy z Departamentem Rozwoju Międzynarodowego Rządu Brytyjskiego, który widzi coraz lepiej, że dla dobra postępu potrzeba współpracy ludzi wierzących; chrześcijan czy muzułmanów. Myślę, że istnieje w naszym kraju wzrastająca świadomość – bardzo dobrze widoczna podczas papieskiej wizyty – znaczącej roli, jaką wierzący odgrywają w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego.

Agresywny ateizm często wypowiada się w imieniu nauki. Dlaczego nauka i wiara ostatnio tak bardzo oddaliły się od siebie?

Nie wierzę, że istnieje wewnętrzny konflikt pomiędzy nauką a wiarą. Jako katolicy sądzimy, że wiara nie jest sprzeczna z rozumem. Owoce badań naukowych, jeśli są prawdziwe, muszą być zaakceptowane; kiedy nauka pomaga nam ujrzeć, jak niezwykły jest świat, wtedy pomaga naszej wierze. Mieliśmy niedawno na Uniwersytecie w Oksfordzie wystawę zdjęć wszechświata zrobionych za pomocą teleskopu Hubble’a i było to niezwykle piękne. Fotografie te napełniły mnie zdumieniem i zdziwieniem, co spowodowało moją ogromną wdzięczność wobec Boga. To dobrze, że surowa, zasadna nauka może być wielką wartością wiary, pokazywać, jak wspaniały jest ten świat i jak cudowne i zadziwiające jest ludzkie ciało, jak zadziwiający jest człowiek. Problem narasta wtedy, kiedy naukowcy myślą, że znają odpowiedzi na pytania spoza ich dziedziny wiedzy. To jest właśnie błąd, który popełnił Dawkins. Tak długo jak wypowiada się on jako naukowiec, nie ma problemu. Problem pojawia się wówczas, gdy próbuje on wyniki swoich badań odnosić do zjawisk znajdujących się pozą nauką, którą się zajmuje. Ale teologowie mogą popełniać te same błędy. W przeszłości wykorzystywali oni Biblię i Objawienie do wyciągania wniosków, do których mogła dojść tylko nauka. Musimy więc pamiętać o tym, aby respektować wzajemnie swoje dziedziny.

Czy dzisiejszy twardy ateizm nie jest także wyzwaniem dla chrześcijan, skoro zobowiązuje ich do wyjaśnienia wiary na drodze fundamentalnej?

Z pewnością wywołało to trochę interesujących refleksji. Niektóre odpowiedzi dane Dawkinsowi, na przykład przez Alistera McGratha (teolog i biofizyk, profesor w King’s College i Uniwersytetu Londyńskiego; autor książki „The Dawkins Delusion”), były bardzo użyteczne. Prawdziwy kłopot polega jednak na tym, że Dawkins wie bardzo niewiele na temat religii i wiary. Jego wiedza teologiczna jest znikoma i często karykaturalna. W przeciwieństwie do niego większość współczesnych naukowców nie jest wrogo usposobiona do wiary. Owo wrogie nastawienie tak naprawdę zaczęło się dopiero pod koniec XIX wieku, kiedy część naukowców chciała mieć ostatnie słowo. Tego rodzaju postawa znalazła swoje odbicie w chrześcijańskim fundamentalizmie, który często robił dokładnie to samo. W żadnej z tych postaw nie widać pokory. Jednak myślę, że w dzisiejszych czasach większość naukowców jest bardziej powściągliwa. Wiedzą oni, że duża część nauki opiera się na intuicji, metaforze i zmieniających się modelach. Na tym polega też prawdziwa skromność, którą można znaleźć także wśród większości wierzących.

W ciągu ostatniego roku relacjom pomiędzy Kościołami w Anglii poświęcano więcej miejsca, również w mediach. Czy wobec tego można mieć nadzieję na silniejsze, dobre związki katolicko-anglikańskie?

Obecnie jesteśmy w kluczowym momencie, jeśli chodzi o związki między naszymi Kościołami. Kiedy papież ogłosił ordynariat dla tradycyjnych anglikanów, którzy chcą zostać katolikami, a móc zatrzymać część własnego dziedzictwa, było to bardzo bolesne dla wielu anglikanów. Wyglądało to tak, jakby Kościół katolicki próbował polować na ludzi na cudzym gruncie. Jednak ja tego tak nie odbieram. Prawda jest taka, że Benedykt XVI odpowiedział na prośby, które część anglikanów składała przez wiele lat. Jeśli chodzi o podłoże fundamentalne, myślę, że stosunek między anglikanami a katolikami w Anglii jest zupełnie zdrowy. Dwadzieścia lat temu mieliśmy realną nadzieję na zjednoczenie w niedalekiej przyszłości. Teraz jest to wyraźnie niemożliwe.

Dlaczego?

Głównie dlatego, że tak naprawdę sam związek anglikańskiej wspólnoty znajduje się pod wielkim znakiem zapytania. Ale fakt, że nie mamy perspektyw na połączenie, jest dla nas mniej stresujący i stwarza lepsze warunki dla naszej przyjaźni.

Jak to rozumieć?

Spróbuję to wytłumaczyć. Jeśli, na przykład, ktoś jest zaręczony, to patrzy na przyszłego męża czy przyszłą żonę bardzo ostrożnie, nerwowo pyta „Czy mogę żyć z tą osobą?”. Kiedy jednak zdecyduje się nie brać z nią ślubu, może żyć z tą osobą w gorącej przyjaźni z o wiele mniejszymi lękami. Myślę, że tak właśnie wygląda sytuacja między naszymi Kościołami. Różnice są bardzo wyraźne i na horyzoncie nie widać szans na zjednoczenie. Tak więc możemy czuć się swobodnie we wzajemnym towarzystwie i cieszyć się naszą przyjaźnią bardziej niż kiedykolwiek w przeszłości.

Co najistotniejszego może dzisiaj ofiarować ludziom wiara?

Największą pokusą w naszym społeczeństwie nie jest wcale ateizm, ale płytkość i powierzchowność życia oraz zapomnienie o fundamentalnych pytaniach: Kim jesteśmy? Po co zostaliśmy stworzeni? Gdzie możemy znaleźć prawdziwe szczęście? Myślę, że mimo wszystko wielu inteligentnych młodych ludzi zaczyna znowu zadawać sobie te podstawowe pytania. W „Annie Kareninie” Lwa Tołstoja – Levin, mający problemy z wiarą, spotyka wieśniaka i zadaje sobie właśnie takie fundamentalne pytania, które ciągle nas dotyczą i jego dotyczyły również. Sądzę, że obecnie najważniejsze jest wyjście poza kulturę kuszącą banałami.

Czy po wizycie papieskiej możemy pójść krok dalej i spodziewać się religijnego odrodzenia?

Wizyta papieska ma zawsze natychmiastowy, ale krótkotrwały efekt związany z nagłym zainteresowaniem religią i duchowością, ze wzrostem liczby ludzi czujących powołanie do kapłaństwa. Trudniej przewidzieć długotrwały efekt. Ale jestem zawsze optymistą i uważam, że w młodych ludziach daje się zauważyć prawdziwe pragnienie Boga. To poprowadzi ich w wielu kierunkach i to jest w porządku tak długo, jak długo będą poszukiwać. Podstawą i początkiem większości religijnych doświadczeń jest zwykła wdzięczność, świadomość, że wszystko jest darem, łącznie z naszym życiem i światem. W konsumpcyjnym społeczeństwie, w którym widać, że wszystko jest na sprzedaż, sens wdzięczności łatwiej zgubić. Ale młodzi ludzie są mniej materialistyczni, niż myślimy, i to jest obiecujący znak na przyszłość; dostrzegamy odrodzenie sensu wdzięczności. Myślę, że decydujące dla Kościoła katolickiego okaże się to, czy będziemy zdolni zaangażować się w odważny dialog. Jeśli zamkniemy się w sobie i będziemy żyć w katolickim getcie, to staniemy się słabsi. Potrzebujemy odwagi podjęcia dialogu z najlepszymi myślicielami naszego społeczeństwa, z którymi się nie zgadzamy. Jeśli wykażemy się taką odwagą, chrześcijaństwo i katolicyzm staną się na pewno o wiele silniejsze.

Timothy Radcliffe OP, ur. 1945 w Londynie. Wieloletni profesor Nowego Testamentu na Uniwersytecie Oksfordzkim. Wstąpił do dominikanów w 1965, święcenia kapłańskie przyjął w 1971. 1992–2001 generał zakonu dominikanów. Zyskał międzynarodową sławę dzięki analizie współczesnego społeczeństwa, życia religijnego i sytuacji Kościoła katolickiego. Kilka z jego książek stało się bestsellerami. W Polsce ukazały się „Globalna nadzieja” (2005), „Siedem ostatnich słów” (2006) oraz „Po co chodzić do kościoła?” (2009).

 

Jonathan Luxmoore, absolwent Uniwersytetu Oksfordzkiego, wieloletni korespondent prasowy brytyjskich katolickich tygodników: „The Tablet” i „The Universe” oraz współpracownik „Catholic News Service” (Waszyngton) i „Ecumenical News International” (Genewa). Współzałożyciel polskiego oddziału Transparency International. Autor m.in. „The Vatican and the Red Flag” (1999), „Rethinking Christendom: Europe’s Struggle for Christianity” (2005) oraz przygotowywanego dwutomowego dzieła „The God of the Gulag: Communism’s Christian Martyrs”. Mieszka w Warszawie i w Oksfordzie. Muzyk, jego piosenki nadawane są w radiu BBC w Wielkiej Brytanii.

Małgorzata Glabisz-Pniewska, absolwentka Wydziału Filozofii Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, dziennikarka Polskiego Radia, współpracuje z tygodnikiem „Idziemy”. Mieszka i pracuje w Warszawie.

Komentarze do tego wpisu zostały wyłączone, bądź nie posiadasz odpowiednich uprawnień.

Partnerzy:

Pisma jezuickie na świecie:

Prawa autorskie © 2009 Przgląd Powszechny. Wszelkie prawa zastrzeżone.