Przegląd Powszechny

A A A

Nowy masowy rytuał – EURO 2012

komentarze

Piłka nożna łączy większość ludzi, od dzieci po dorosłych, od robotników po rządzących. Jej język przemawia do wszystkich, jej przesłanie jest uniwersalne, bez rozróżniania na kulturę czy wiarę.

Obecne znaczenie futbolu nie jest przypadkowe, gdyż w różnych formach towarzyszy on człowiekowi od zarania dziejów. Niektóre jego odmiany miały charakter rytualny, inne były związane z inicjacją, przejściem z jednego etapu życia do drugiego. W czasach nowożytnych stworzono ściśle określone reguły i zasady gry. Chociaż nie uległy one zasadniczym zmianom na przestrzeni lat, to jednak zmieniło się tempo gry, sposób poruszania się zawodników oraz taktyczne podejście do wydarzeń na boisku. Futbol stał się bardziej dynamiczny, kontaktowy i przez to brutalniejszy. Kiedy wydaje się, że dynamiczna siła bierze górę nad bajeczną techniką, pojawia się ktoś taki jak mistrz z Rosario Lionel Messi. Piłka nożna to nie tylko zmaganie piłkarzy i towarzyszący mu doping. Chodzi o coś więcej niż wynik. Ona pozwala uzewnętrznić emocje, agresję, instynkt walki oraz połączyć to z racjonalnością, przestrzeganiem reguł i zasad, odpowiedzialnością za innych.

Współczesny futbol przeżywa kryzys. Nie tylko w wymiarze finansowo-instytucjonalnym, ale przede wszystkim natury etycznej i antropologicznej. Zmienia się cel futbolu: dążenie za wszelką cenę do sukcesu rodzi nieuczciwe postawy, próby korupcji i oszustw. Uwidacznia się szalona presja w walce o zwycięstwo z użyciem dopingu, aby przekroczyć ograniczenia organizmu. Moglibyśmy spytać, czy sława, bogactwo i władza nie nadają kierunku współczesnemu futbolowi i nie wywierają także negatywnego wpływu na współczesnych ludzi? Potrzebny byłby jakiś rodzaj kodeksu etycznego dla świata futbolu. Przede wszystkim odpowiedzialni za jego przyszłość muszą wybrać między wartościami stojącymi w konflikcie: wymiar spotkania i bezinteresowności czy interes sponsorów, którzy reklamują swoje produkty; czy pójść drogą promocji święta piłki, czy poddać się aktom przemocy pseudokibiców i presji mediów, które za wszelką cenę oczkują spektaklu i emocji.

Podstawowym typem doświadczenia piłkarskiego jest „bycie razem”. Wojciech Burszta zauważa, że mecz piłkarski, jak mało który współczesny rytuał integruje zbiorowość wokół zdarzenia, które na półtorej godziny nadaje sens temu, co „polskie”, „niemieckie” i „holenderskie”. Ta tęsknota wydaje się szczególnie ważna w naszych globalnych i płynnych czasach, w których zmianę, nie zaś trwałość przyjmuje się za normę. Oddaje to również popularne hasło reklamowe: „wszyscy jesteśmy reprezentacją”. Dzisiaj może już tylko piłka nożna pozwala zintegrować się wokół wspólnoty narodowej. Piotr Kowalczuk napisał kiedyś w „Przeglądzie Powszechnym” artykuł o futbolu jako drugiej religii. Na końcu jego tekstu znajdujemy słowa: Z pasją do futbolu Włosi rodzą się i umierają, to dla nich sens i filozofia życia. Sprawdzian własnej wartości, powód do dumy i bezbrzeżnego wstydu. Dlatego co pewien czas zostają mistrzami świata. Gdy Fabio Grosso 9 lipca 2006 roku strzelił w Berlinie ostatniego karnego do francuskiej bramki, sprawozdawca telewizyjny łamiącym się głosem powiedział: jak pięknie dziś być Włochem. A zaraz potem na ulice i place Italii wyległo 20 milionów mieszkańców. Mistrzostwa Europy będą zatem nie tylko świętem sportu, ale nade wszystko, jak zauważa Burszta, plebiscytem narodowej dumy. Nie przeszkodziłoby jej, gdybyśmy przestali wypisywać na górnej części naszej narodowej flagi nazwy miejscowości, z których przybywamy. Jesteśmy chyba jedynym krajem, który to robi.

Futbol ma w sobie także coś z życia: jest określony czas trwania meczu; jest miejsce, na którym toczy się gra; są zawodnicy, główni bohaterowie zmagań z przeciwnikiem, z własnym zmęczeniem; jest wreszcie arbiter ze swoimi asystentami, którzy czuwają, by przestrzegano zasad; jest sztab szkoleniowy, który troszczy się o przygotowanie zawodników i rozpracowuje taktykę; są wreszcie kibice, świadkowie zmagań.

Za kilka tygodni będziemy uczestniczyć w wielkim święcie futbolu. Ile talentów piłkarskich zachwyci nas popisami, ile znakomitych akcji, podań i strzałów zobaczymy w ciągu miesiąca? Kto sprawi sensację, kto rozczaruje? Dopóki piłka w grze, jak mawiał pan Kazimierz Górski, wszystko jest możliwe. Jan Grzegorczyk wysłuchując kiedyś jego wspomnień napisał: piłka nożna to sport na wskroś ewangeliczny. Dla bogatych i biednych. Dla tytanów i graczy o niepozornej posturze, a wręcz ułomnych fizycznie. Tu Dawid nierzadko pokonuje Goliata. Zwyciężają Ci, którzy najbardziej kochają grę, którzy więcej z siebie dają. Pycha mistrzów – tych pierwszych – zostaje natychmiast ukarana, a słabi i ubodzy doznają pocieszenia. „Ostatni będą pierwszymi”. Przynajmniej do czasu do czasu. Piłka nożna wymierza już tutaj na ziemi boską sprawiedliwość.

Kto osiem lat temu postawił by na zwycięstwo Grecji albo kto by uwierzył, że bohaterem mistrzostw będzie siedzący na ławie w Werderze Brema Angelos Charisteas? W 1992 roku tytuł w Szwecji po wykluczeniu Jugosławii wywalczyli duńscy piłkarze, ściągnięci wraz z dziećmi i żonami prosto z wakacji. Nie mieli żadnego zgrupowania, a przegrali tylko jeden mecz w turnieju. Potem szli od zwycięstwa do zwycięstwa. Pan Kazimierz Górski mawiał, że mecz można wygrać, przegrać lub zremisować, dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Może właśnie dlatego tak pasjonujemy się futbolem, bo jest nieprzewidywalny i zaskakujący. Nie grają przecież pieniądze ani założenia, nawet te formułowane w słynnym określeniu Jacka Gmocha z książki „Alchemia futbolu” – destrukcja, konstrukcja, egzekucja – ale ludzie z krwi i kości. Czasami decyduje dyspozycja, błysk geniuszu, walka do końca, łut szczęścia, a może nawet wsparcie dwunastego zawodnika, czyli kibiców. Może z ich pomocą, cytując Tadeusza Konwickiego, Franciszek Smuda odczaruje „Polaków”.

Komentarze do tego wpisu zostały wyłączone, bądź nie posiadasz odpowiednich uprawnień.

Partnerzy:

Pisma jezuickie na świecie:

Prawa autorskie © 2009 Przgląd Powszechny. Wszelkie prawa zastrzeżone.