Przegląd Powszechny

A A A

Rosyjski stan ducha

komentarze

Jacek Hugo-Bader, „W rajskiej dolinie wśród zielska”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010, ss. 397.

Rosja jest w Polsce bardzo mało znana, a dokładniej mówiąc, mamy stereotypowe wyobrażenia o niej, gotowe klisze, którymi się posługujemy, by opisać ten wielki kraj, zwłaszcza przez pryzmat naszych bolesnych wspomnień historycznych. Ta nasza wizja Rosji jest przez to bardzo uproszczona, odbiegająca od prawdy i powodująca często niesprawiedliwe oceny naszego wielkiego sąsiada.

Książka Jacka Hugo-Badera, reportera „Gazety Wyborczej”, wielkiego miłośnika Rosji i byłych krajów Związku Radzieckiego zawiera zbiór jego znakomitych reportaży, głównie z lat 90., zamieszczanych na łamach rodzimej gazety. Zebrane w jedną całość tworzą one pasjonującą, wielobarwną panoramę Rosji i byłych krajów ZSRR, która ukazuje nam przez niesamowite losy ludzkie całą skomplikowaną i tragiczną historię tego obszaru. Bo Hugo-Bader, choć kocha Rosję, to nie retuszuje swoich historii i nie unika opisu najczarniejszych stron jej współczesności.

W obwodzie semipałatyńskim, gdzie funkcjonował poligon atomowy, władze uczyniły z miejscowej ludności „króliki doświadczalnie” – mówi jeden z rozmówców Hugo-Badera. Są rejony w obwodzie, gdzie 85% ludzi ma ciężką anemię. Ludzie, często dzieci, umierają w młodym wieku na raka. Z literatury wiem, że dzieci mogą mieć raka krwi, naczyń limfatycznych, kości, ale na pewno nie tarczycy, macicy czy przewodu pokarmowego… Teraz już wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych – mówi reporterowi jeden z lekarzy z kliniki onkologicznej.

Dom dziecka, który reporter zwiedza w Kazachstanie, budzi nieodparte wrażenie przedpiekla. Dzieci ubrane w łachmany, ściśnięte na niewielkiej przestrzeni – te, które nie potrafią załatwiać swych potrzeb fizjologicznych, są przywiązywane do specjalnych „urządzeń”. W ubraniach, to znaczy łachmanach, wycięto siedzenia. Gołe tyłki wiszą w dziurach, pod nimi pełne nocniki. Wiją się cały dzień w więzach, wyginają, prężą, napinają. Chcą pobiec, pofrunąć, podrapać się w ucho…

Dominującym nastrojem wśród rozmówców Hugo-Badera jest tęsknota za dawnymi czasami, za krajem, gdzie nie było bezrobotnych, bezdomnych, głodnych, a ludzie bawili się na festynach „Komsomolca”, pili kwas chlebowy, jedli kartofle z chlebem i palili biełomory. Tęsknią za tym i byli generałowi, żyjący z malutkich emerytur, i zwykli ludzie, przyzwyczajeni do systemu, w którym wszystko było poukładane, w którym myślano i działano za nich. Nie chcą swojej dzisiejszej wolności, gdyż kojarzy im się tylko z biedą i rozpadem świata, który znali.

Generał Kucenko, weteran z Afganistanu, jest na tym tle wyjątkiem, ma przekonania demokratyczne. Ale i on nie ma złudzeń. Twierdzi, iż zniewolenie Rosjan w systemie komunistycznym na trwale pozbawiło ich wartości ludzkich i obywatelskich. Ot, widzicie, dlaczego w Rosji wszystko takie zasrane, zarzygane, praca nie jest szanowana, niczego przyzwoicie zrobić nie potrafią. Niewolnicy nie potrafią pracować, bo ich to nie interesuje – mówi generał.

Dymitr Romanowicz, konstruktor radzieckiej podwodnej łodzi atomowej, chluby całej armii, łodzi, która miała być niezatapialna i świadczyć nieustannie o potędze ZSRR, pytany przez reportera o przyczyny zatonięcia łodzi, jako powód podaje rozgildziajstwo. To rosyjski stan ducha, który jest mieszaniną niechlujstwa, obojętności, lenistwa i głupoty. (…) Przez to giną ludzie, okręty podwodne, spadają samoloty, płoną kopalnie, wybuchają elektrownie atomowe”. Rzeczywiście, liczba zaniedbań, jakie popełniono na „Komsomolcu”, nie da się wytłumaczyć chyba niczym innym.

Nie wszystko jednak w Rosji tak wygląda. Na pewno rozgildziajstwo nie panuje w państwie o nazwie Gazprom, jednej z największych spółek na świecie, która ma własną straż pożarną, banki, satelity, linie kolejowe, własne miasta. W samej służbie bezpieczeństwa Gazpromu pracuje 20 tys. ludzi. W Moskwie spółka dysponuje największym biurowcem w Rosji, mającym 105 tys. m2 . Każdy chce oczywiście pracować w Gazpromie. Człowiek pracujący przy wylewaniu betonowych słupów, które wbija się w wieczną zmarzlinę zarabia 2,5 tys. dolarów – piętnaście razy więcej niż średnia rosyjska płaca. Gazprom bardzo dba o swych pracowników, buduje im np. mieszkania, czego od upadku ZSRR nikt już nie robi.

Ale… No właśnie, w Rosji kryje się prawie zawsze jakieś „ale”. 85 % gazu wydobywanego przez Gazprom pochodzi z Jamalsko-Nienieckiego Okręgu Autonomicznego, obszaru odpowiadającego Francji i Wielkiej Brytanii razem wziętym. Mieszka na tym terenie tylko 486 tys. ludzi, z czego tylko ok. 7% to rdzenne ludy jak Nieńcy, Chantowie, Mansowie, Komi, z którymi się tu zupełnie nikt nie liczy. Koczują w tundrze, polują na zwierzęta futerkowe, łowią ryby lub siedzą bezczynnie w maleńkich posiołkach i zapijają się na śmierć. Na ich ziemi rządzą przybysze z Rosji, „gazowniki”, którzy rządzą w miejscowej Dumie. Przybysze zniszczyli kulturę tubylców, którzy zmuszeni do życia w kołchozach, wyrwani z tradycyjnego środowiska kulturowego żyją obecnie w nędzy i poniżeniu. Prawie wszyscy nałogowo piją, narkotyzują się, masowo porzucają dzieci, zdarzają się samobójstwa. Niektórzy nazywają to miękkim holokaustem – podsumowuje Hugo-Bader.

Reportaże Hugo-Badera ukazują czytelnikowi z reguły bolesne i ciemne strony życia w Rosji okresu transformacji ustrojowej. Reporter z wielką pasją i darem wczuwania się w losy ludzkie kreśli obraz Rosji, jakiej nie znamy i nigdy byśmy nie poznali. Rozumiemy przez to lepiej samą Rosję i z innym nastawieniem możemy podchodzić do obiegowych, nadto uproszczonych opinii na jej temat.

Komentarze do tego wpisu zostały wyłączone, bądź nie posiadasz odpowiednich uprawnień.

Partnerzy:

Pisma jezuickie na świecie:

Prawa autorskie © 2009 Przgląd Powszechny. Wszelkie prawa zastrzeżone.