Przegląd Powszechny

A A A

Nostalgiczne wspomnienia pisarza-erotomana

komentarze

André Brink
Zanim zapomnę
tłum. Hanna Falińska
Noir Sur Blanc
Warszawa 2010, ss. 333.

André Brink jest wybitnym pisarzem południowoafrykańskim, którego prozę przyćmiło nieco przyznanie literackiej Nagrody Nobla dwóm innym autorom pochodzącym z Afryki Południowej: Nadine Gordimer w 1991 r. i Johnowi Maxwellowi Coetzeemu w 2003 r. Pisarz pozostaje zwłaszcza w cieniu tego ostatniego, tym bardziej że sam był nominowany parokrotnie do Nagrody Nobla, a zaszczytne wyróżnienie zostało przyznane jego młodszemu koledze. Wydaje się, że proza Brinka jest bardziej zaangażowana politycznie niż Coetzeego. Jako pierwszy pisarz afrikaans został on objęty w RPA zakazem publikacji po ukazaniu się jego książki „Kennis van die Aand”, która opisywała związek białej kobiety z czarnoskórym mężczyzną. Od tej pory, by nie stracić mocy docierania do czytelników, a co za tym idzie, walki z apartheidem, pisał i publikował swoje książki jednocześnie w języku afrikaans i angielskim, który jednak nie jest jego językiem ojczystym.

Nie sposób nie doszukać się podobieństw w prozie obu autorów. Obaj piszą, a przynajmniej pisali, książki odwołujące się do sytuacji w Afryce Południowej i systemu apartheidu. Obaj mieli również zagraniczne doświadczenia, które znacząco wpłynęły na ich prozę i postrzeganie świata oraz zrozumienie problematyki rasizmu. Podczas gdy u Coetzeego takim miejscem odniesienia często był Londyn (przedstawiony przykładowo w autobiograficznej „Młodości”, gdzie bohaterem głównym jest John, emigrujący do Londynu z RPA i pracujący w IBM, gdzie pracował również autor), u Brinka – Paryż, gdzie autor studiował i gdzie dzieje się akcja jego sławnej powieści pt. „Ambasador”. Dla obu autorów wspólne są również ich konserwatywne wychowanie, trudne relacje z rodzicami, szczególny stosunek do matki. Obaj chętnie sięgają w swojej twórczości do opisu romansów, seksualnych przeżyć, a także związków starszych mężczyzn z młodymi kobietami („Hańba” Coetzeego, „Ambasador”, „Rights of desire” – niewydane w Polsce – Brinka).

Najnowsza powieść André Brinka pt. „Zanim zapomnę” to właśnie zapis miłości starzejącego się pisarza Chrisa Minnaara do rzeźbiarki Rachel, młodszej od niego o kilkadziesiąt lat. Obwoluta obiecuje czytelnikowi powieść o kobietach Chrisa Minaara, połączoną z komentarzem wydarzeń w RPA i wojny w Iraku. Chociaż Brink utrzymuje, że nie jest to powieść autobiograficzna, łatwo doszukać się w życiu Chrisa Minaara wydarzeń, które z pewnością były inspirowane faktami. Chociażby to, że Chris Minaar, podobnie jak sam Brink, objęty był w RPA zakazem publikacji, a jego poczynania były śledzone i kontrolowane przez przeciwników politycznych. Jako stara miłość pisarza pojawia się na kartach powieści niejaka Nicolette, która jest jedną z głównych bohaterek wcześniejszej powieści Brinka pt. „Ambasador”. Czy może to być przypadek? Raczej nie, musiała być to postać inspirowana życiem.

Chris Minnar jest wielbicielem kobiet i, spisując swoje wspomnienia, chce oddać im hołd, „zanim zapomni”. Swoją powieść kieruje do Rachel, z którą łączy go platoniczne uczucie, utrudnione przez obecność jej męża, George’a, notabene przyjaciela Chrisa. Pisarski monolog skupia się głównie na opisie najważniejszych kobiet w życiu Minaara, a było ich wiele, ponieważ narrator jest nieuleczalnym donżuanem. Motyw „Don Giovanniego” pojawia się zresztą w powieści, gdy bohaterowie udają się na inscenizację opery, a potem dyskutują o możliwych interpretacjach zachowania Don Giovanniego. Zadziwiająca jest przy tym zdumiewająca niemożność przyznania się starzejącego się, więdnącego mężczyzny do tego, że jego siły witalne i seksualne już nigdy nie będą takie, jak kiedyś. Kolejnymi, coraz młodszymi w stosunku do siebie kochankami, próbuje wciąż udowodnić swoją atrakcyjność. Podobną postać zbudował w „Hańbie” Coetzee.

Jednak Chris Minaar wie, że jego czas powoli przemija, być może dzięki jego matce, która leży schorowana w szpitalu i miewa zaniki pamięci. Jej stan ukazuje mu ulotność ludzkiego życia i pobudza do spisania wspomnień, zanim będzie za późno i jego pamięć zacznie odmawiać posłuszeństwa.

Książkę „Zanim zapomnę” czyta się miejscami jak melodramat lub powieść erotyczną. Po jej przeczytaniu czytelnik z pewnością nie będzie w stanie wymienić wielu kobiet, o których pisał autor, bo było ich w książce tak wiele, że osoby i miejsca po prostu się mylą. Narrator, a zarazem główny bohater książki, wierzył bowiem, że każda kolejna kobieta go wzbogacała i zdaje się definiować przez własne związki. Mnie zapadła w pamięć przede wszystkim pewna czarnoskóra działaczka przeciwko apartheidowi, która okazała się donosicielką. Jej związek z Minaarem i zainteresowanie jego literaturą były dokładnie wyreżyserowane i doprowadziły pisarza do więzienia. Polski czytelnik z pewnością skojarzy opis tego związku z wydarzeniami, jakie miały miejsce w Polsce i zostały ostatnio przedstawione w filmie pt. „Różyczka”, gdzie również mamy motyw podstarzałego pisarza uwiedzionego przez tajną agentkę SB. Oczywiście, okoliczności były inne, ale schemat działania ten sam.

W swoich wspomnieniach Chris Minaar dokonuje dosyć dokładnego opisu każdej z kobiet, skupiając się oczywiście na ich walorach intelektualnych (a nierzadko były to znane artystki, kobiety wielkiej klasy), ale przede wszystkim na ciele. Przez to powieść zamienia się miejscami w opisy przeżyć podstarzałego erotomana. Moim zdaniem, z niektórych opisów cielesnych zbliżeń oraz szczegółów fizjonomii każdej z tych kobiet mógłby Brink zrezygnować. Sprawiają one bowiem, że „Zanim zapomnę” jest głównie książką o seksie i romansach. Obiecane na obwolucie komentarze na temat aktualnej sytuacji w RPA czy w Iraku mają mniejsze znaczenie w książce, a szczególnie sceny i przemyślenia na temat Busha i Iraku wydają się na siłę wplecione w opowieść i przez wciśnięcie między jeden opis sceny łóżkowej a drugi tracą na znaczeniu. Jednakże dzięki takiemu zabiegowi „Zanim zapomnę” jest również tekstem bardzo uniwersalnym.

Powieści Brinka nie można nazwać złą, ale należy wiedzieć, czego się po niej można spodziewać. Ja spodziewałam się bardziej intelektualnej prozy, odważnie komentującej wydarzenia w RPA i na świecie, a „Zanim zapomnę” to opis romansu. Wydaje mi się, że nie jest to powieść dobrze reprezentująca dorobek pisarza, który w swoich najwcześniejszych utworach odważnie łamał tabu, sprzeciwiając się apartheidowi i był ostrym komentatorem wydarzeń w RPA. Niestety, wiele z tych pozycji nie zostało jeszcze przetłumaczonych na język polski i czytelnikom musi wystarczyć garstka utworów André Brinka dostępna w Polsce. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że Wydawnictwo Noir sur Blanc, które pięć lat temu wydało już „Tamtą stronę ciszy” tego samego autora, nie będzie czekało na Nagrodę Nobla dla Brinka i nie poprzestanie na wydaniu drugiej książki tego znakomitego pisarza, który, moim skromnym zdaniem, jest prozaikiem lepszym od Coetzeego i również zasłużył na to literackie wyróżnienie.

  1. Shizuka napisał(a):

    nodi pisze:Czyadtam powyżadszy tekst, bo mam wa0Proadgram Files jakiś Bonadjour, ktf3adrego nie instaadloadwaadłam (nie wiem skąd to się wzięło na moim komadpie skoro go nie zainstalowałam)i nie rozuadmiem ani zdaadnia! Czy wy inforadmaadtycy nie możeadcie użyadwać jakieadgoś zroadzuadmiaadłego języka, przyadnajadmniej wtedy, gdy wypoadwiaaddaadcie się na forum???? Chciaadłaadbym się dowieaddzieć, czy Bonadjur jest gościem bezadpieczadnym czy nieadbezadpieczadnym na moim komadpie, np czy może peładnic funkadcję „hakersko-szpiegującą”. Skąd się wziął ia0co powinadnam za0nim zroadbić? Będę wdzięczna za jakąś wskazf3wkę>

Partnerzy:

Pisma jezuickie na świecie:

Prawa autorskie © 2009 Przgląd Powszechny. Wszelkie prawa zastrzeżone.