Przegląd Powszechny

A A A

Niepiękna historia

komentarze

Bohumil Hrabal
Auteczko
Wyd. Znak, Kraków 2009, ss. 105.

Całkiem niedawno obejrzałem w pełni autorskie dzieło filmowe Adama Rappa, dość ciekawego dramaturga amerykańskiego, „Oby do wiosny”. W obrazie tym znajduje się scena, w wymowie mocna, w interpretacji nieokreślona, podobnie jak ballada Bohumila Hrabala o tytule „Auteczko”. Mieszkający z bohaterką Rappa kot choruje na białaczkę i nie ma dla niego ratunku. Co robi dziewczyna? Jedzie nad zatokę, siada na opuszczonym molo, tam pakuje żywego, bezbronnego kotka do torby, zamyka ją i wrzuca pakunek do wody.

Protagonista Hrabala (on sam?) zamieszkuje w domku, w Kersku pod Pragą, z watahą kotów. Wataha niepokojąco szybko się powiększa, a ich pan staje przed problemem, tak silnym jak intensywne są lamenty żony bohatera: Co my będziemy robić z tyloma kotami? Problem domagał się rozwiązania i ono nadeszło. Pan domu wyjął z szopy worek pocztowy, do środka włożył garść ślepych kociąt, po czym związał worek i kilka razy uderzył nim w pień drzewa. Kociaki jednak od tych uderzeń nie zginęły, toteż bohater Hrabala chwycił za siekierę i, uderzając obuchem w łebki swych bezbronnych ofiar, dokończył dzieła zniszczenia.

I co teraz? Co zrobić z książkową postacią, cóż począć jeśli za tę masakrę odpowiedzialny jest Hrabal? Ja nie wiem. Tym bardziej że jeśli mam być szczery, sam również w swoim życiu wobec kota zawiniłem. Przez zaniechanie skazałem go na śmierć, a on przeżył i żyje do dziś, przy każdej nadarzającej się okazji patrząc prosto w moje oczy. Więc autor tej krótkiej recenzji pierwszy nie rzuci kamieniem ani w dziewczynę z filmu Rappa, ani w Hrabala. Nie zna też odpowiedzi na narzucające się pytania: Dlaczego oboje wybrali taki a nie inny pomysł na śmierć dla ukochanych zwierząt? Dlaczego nie oddali kotów do schroniska? Doświadczamy skomplikowanych relacji, powiązanych nićmi miłości i śmierci. Dramat opowiadanych historii polega na tym, że nie tylko czytający nie rozumie bohaterów, ale i oni nie rozumieją siebie samych. Trwają w jakimś skomplikowanym labiryncie myśli, z którego nie ma wyjścia.

Wydaje mi się, że Hrabal zanim włożył koty do worka nie bardzo zdawał sobie sprawę z konsekwencji, nie był świadom, że zatłuczone kocięta wzbudzą w nim wyrzuty sumienia. Ukazuje nawet zbieżność swojej sytuacji z losem Raskolnikowa. Obaj przed popełnioną zbrodnią zakładali, że wyjdą zwycięsko z morderczej konfrontacji. Tak się nie stało. Hrabal do końca swych dni żył z rysą na sumieniu.

Jeden z kotów zabitych przez Hrabala nosił imię Auteczko, ale nie jemu poświęcona jest książka, nawet chyba nie zwierzętom, a nieustannym trudom oswajania rzeczywistości. Pisarz podejmuje starania wytłumaczenia kociej makabry, chce usprawiedliwiać czyny i na zawsze pozbyć się prześladujących go koszmarów. Im gorliwiej się tłumaczy, tym dobitniej podkreśla swoją winę. To nie jest „czeska książka”, której czytanie sprawia przyjemność, nie doświadczamy w niej charakterystycznego ciepła, nie słuchamy knajpianych opowieści. „Auteczko” jest, co u Hrabala zaskakuje, depresyjną, pozbawioną śmiechu i niepiękną historią o zbrodni i karze, o życiu przemienionym w piekło. Hrabal zabił, ale sam nie umarł, na śmierć nie pozwoliło mu zarysowane sumienie. Musiał być dla kotów, które pozostały przy życiu. Umarłyby, gdyby zapomniał o nich i odszedł, umarłyby z tęsknoty i zimna, te kocięta, które widział za każdym razem, gdy oddalał się od domku w Kersku, widział, jak wkładają małe łebki między sztachety w płocie i wodzą za swoim dobroczyńcą tęsknym wzrokiem. Sumienie go gryzło, ale żył, mimo natrętnych myśli, że najlepiej byłoby uszyć ogromny pocztowy worek i w nim najpierw zatłuc wszystkie koty, a potem samemu wejść do tego worka i utopić się w leśnym stawie.

Żeby żyć, trzeba wybierać – tego uczyli egzystencjaliści. Nie da się żyć unikając wyborów. Świadome zaniechanie wyboru również stanowi wybór. Więc wybierać trzeba, bo wybór jest koniecznością, wybór stanowi fundament egzystencji, ale, jak pokazuje „Auteczko” Bohumila Hrabala, nikt nie da nam gwarancji, że w swym życiu zawsze będziemy wybierać właściwie. 

Całkiem niedawno obejrzałem w pełni autorskie dzieło filmowe Adama Rappa, dość ciekawego dramaturga amerykańskiego, „Oby do wiosny”. W obrazie tym znajduje się scena, w wymowie mocna, w interpretacji nieokreślona, podobnie jak ballada Bohumila Hrabala o tytule „Auteczko”. Mieszkający z bohaterką Rappa kot choruje na białaczkę i nie ma dla niego ratunku. Co robi dziewczyna? Jedzie nad zatokę, siada na opuszczonym molo, tam pakuje żywego, bezbronnego kotka do torby, zamyka ją i wrzuca pakunek do wody.

Protagonista Hrabala (on sam?) zamieszkuje w domku, w Kersku pod Pragą, z watahą kotów. Wataha niepokojąco szybko się powiększa, a ich pan staje przed problemem, tak silnym jak intensywne są lamenty żony bohatera: Co my będziemy robić z tyloma kotami? Problem domagał się rozwiązania i ono nadeszło. Pan domu wyjął z szopy worek pocztowy, do środka włożył garść ślepych kociąt, po czym związał worek i kilka razy uderzył nim w pień drzewa. Kociaki jednak od tych uderzeń nie zginęły, toteż bohater Hrabala chwycił za siekierę i, uderzając obuchem w łebki swych bezbronnych ofiar, dokończył dzieła zniszczenia.

I co teraz? Co zrobić z książkową postacią, cóż począć jeśli za tę masakrę odpowiedzialny jest Hrabal? Ja nie wiem. Tym bardziej że jeśli mam być szczery, sam również w swoim życiu wobec kota zawiniłem. Przez zaniechanie skazałem go na śmierć, a on przeżył i żyje do dziś, przy każdej nadarzającej się okazji patrząc prosto w moje oczy. Więc autor tej krótkiej recenzji pierwszy nie rzuci kamieniem ani w dziewczynę z filmu Rappa, ani w Hrabala. Nie zna też odpowiedzi na narzucające się pytania: Dlaczego oboje wybrali taki a nie inny pomysł na śmierć dla ukochanych zwierząt? Dlaczego nie oddali kotów do schroniska? Doświadczamy skomplikowanych relacji, powiązanych nićmi miłości i śmierci. Dramat opowiadanych historii polega na tym, że nie tylko czytający nie rozumie bohaterów, ale i oni nie rozumieją siebie samych. Trwają w jakimś skomplikowanym labiryncie myśli, z którego nie ma wyjścia.

Wydaje mi się, że Hrabal zanim włożył koty do worka nie bardzo zdawał sobie sprawę z konsekwencji, nie był świadom, że zatłuczone kocięta wzbudzą w nim wyrzuty sumienia. Ukazuje nawet zbieżność swojej sytuacji z losem Raskolnikowa. Obaj przed popełnioną zbrodnią zakładali, że wyjdą zwycięsko z morderczej konfrontacji. Tak się nie stało. Hrabal do końca swych dni żył z rysą na sumieniu.

Jeden z kotów zabitych przez Hrabala nosił imię Auteczko, ale nie jemu poświęcona jest książka, nawet chyba nie zwierzętom, a nieustannym trudom oswajania rzeczywistości. Pisarz podejmuje starania wytłumaczenia kociej makabry, chce usprawiedliwiać czyny i na zawsze pozbyć się prześladujących go koszmarów. Im gorliwiej się tłumaczy, tym dobitniej podkreśla swoją winę. To nie jest „czeska książka”, której czytanie sprawia przyjemność, nie doświadczamy w niej charakterystycznego ciepła, nie słuchamy knajpianych opowieści. „Auteczko” jest, co u Hrabala zaskakuje, depresyjną, pozbawioną śmiechu i niepiękną historią o zbrodni i karze, o życiu przemienionym w piekło. Hrabal zabił, ale sam nie umarł, na śmierć nie pozwoliło mu zarysowane sumienie. Musiał być dla kotów, które pozostały przy życiu. Umarłyby, gdyby zapomniał o nich i odszedł, umarłyby z tęsknoty i zimna, te kocięta, które widział za każdym razem, gdy oddalał się od domku w Kersku, widział, jak wkładają małe łebki między sztachety w płocie i wodzą za swoim dobroczyńcą tęsknym wzrokiem. Sumienie go gryzło, ale żył, mimo natrętnych myśli, że najlepiej byłoby uszyć ogromny pocztowy worek i w nim najpierw zatłuc wszystkie koty, a potem samemu wejść do tego worka i utopić się w leśnym stawie.

Żeby żyć, trzeba wybierać – tego uczyli egzystencjaliści. Nie da się żyć unikając wyborów. Świadome zaniechanie wyboru również stanowi wybór. Więc wybierać trzeba, bo wybór jest koniecznością, wybór stanowi fundament egzystencji, ale, jak pokazuje „Auteczko” Bohumila Hrabala, nikt nie da nam gwarancji, że w swym życiu zawsze będziemy wybierać właściwie.

Komentarze do tego wpisu zostały wyłączone, bądź nie posiadasz odpowiednich uprawnień.

Partnerzy:

Pisma jezuickie na świecie:

Prawa autorskie © 2009 Przgląd Powszechny. Wszelkie prawa zastrzeżone.