Przegląd Powszechny

A A A

Dzieje cudownej zabawki

komentarze

Tadeusz Lubelski
Historia kina polskiego. Twórcy, filmy, konteksty
Wydawnictwo Videograf II,
Katowice 2009, ss. 622.

Wraz z monumentalnym dziełem Tadeusza Lubelskiego kultura polska otrzymuje książkę niezwykłą. Wybitny filmoznawca krakowski uporządkował najważniejszą z dziedzin współczesnej kultury – sztukę filmową, dokonał niezwykłej rekapitulacji nie tylko filmu polskiego ale i kultury wyrażonej przez to medium. Dzieło Lubelskiego to bowiem nie tylko syntetyczne, bogato udokumentowane i wspaniale ilustrowane dzieło filmoznawcze. To przede wszystkim wielkie dzieło humanistyczne, w którym główna problematyka filmowa ukazana została na tle zjawisk kulturowych, społecznych i politycznych, a wszystkie filmy osadzone w szerszych kontekstach, co sprawia, iż poznajemy ciąg spójnych, wzajemnie na siebie oddziałujących wydarzeń składających się w sumie na historię polskiego kina.

To pasjonująca pozycja, dająca nam wspaniały opis kultury polskiej, dróg jej rozwoju, wewnętrznego dialogu i dyskusji o jej najwłaściwszy kształt. A pamiętać trzeba, iż najlepsze lata filmu polskiego przypadły na okres komunistyczny, który uniemożliwiał swobodę wypowiedzi artystycznej, zmuszając twórców do podejmowania różnorakich strategii walki z systemem.

Początki kina, nie tylko w Polsce, nie były łatwe – elity traktowały je jako jarmarczną rozrywkę dla mas, która nie ma nawet szans na aspiracje do kultury wysokiej. Po pierwszym pokazie filmowym we Lwowie recenzent na łamach „Kuriera Lwowskiego” pisał: Daleko zatem kinematografowi do natury, tj., już nie do tego, żeby był pożyteczny, bo nim nigdy nie będzie, ale iżby go można nazwać przynajmniej cudowną zabawką. Ta krzywdząca opinia nie dotykała jednak istoty zjawiska. Faktem jest, iż kino często służyło taniej rozrywce, ale ważniejsze jest, iż tak naprawdę odpowiadało na potrzeby nie tylko ludyczne, ale i poznawcze. Film powoli stawał się nowym narzędziem komunikacji, przybliżał ludziom tak szybko zmieniający się świat.

Początki kina polskiego przebiegały jednak pod znakiem aforyzmu Karola Irzykowskiego: Współczesny Europejczyk używa kina, lecz się go wstydzi. W latach 1919-1929 można mówić o incydentalnym, chałupniczym i spekulacyjnym charakterze polskiej produkcji filmowej, pokazującej jej niski poziom.

Te skromne początki zaowocowały jednak niezwykłym zjawiskiem, jakim była Polska Szkoła Filmowa, szczegółowo omówiona przez Tadeusza Lubelskiego. Jego zdaniem, kanonem Szkoły stały się dramatyczne wydarzenia 1939 roku, Państwo Podziemne, ofiara powstania warszawskiego, odzyskanie niepodległości w maju 1945 roku, oznaczające jednak ponowne podporządkowanie.

 Pierwszym „zadekretowanym” filmem Szkoły – zaklasyfikowanym przez autora książki do jej psychoterapeutycznego nurtu – stał się „Kanał” Andrzeja Wajdy, film, przeciwstawiający się heroicznym wyobrażeniom, konstytuującym świadomość zbiorową, a jednocześnie stanowiący subtelny wariant egzystencjalizmu (film otrzymał w Cannes Srebrną Palmę ex aequo z „Siódmą pieczęcią” Ingmara Bergmana). Dużo pełniejszym filmem opowiadającym Polakom ich prawdziwą historię stał się „Popiół i diament” Andrzeja Wajdy, film z gorącym współczesnym przesłaniem, a zarazem odwołujący się do mitów polskiego romantyzmu: wielkiego czynu i śmierci za ojczyznę jako mesjanistycznej ofiary.

Świadomą polemikę z „Popiołem i diamentem” podjął film z nurtu plebejskiego Szkoły – „Nikt nie woła” Kazimierza Kutza. Zrywał on bowiem z problematyką polityczną, uznając miłość za najbardziej twórczą i inicjacyjną sferę ludzkiego życia.

I wreszcie nurt psychologiczno-egzystencjalny Szkoły reprezentuje przede wszystkim Jerzy Kawalerowicz i jego „Matka Joanna od Aniołów”, film wysoce artystyczny, ascetyczny, nawiązujący do problematyki wiary i spraw ostatecznych.

Wielobarwny fenomen Szkoły ukrócony został decyzją polityczną – Uchwała Sekretariatu KC w sprawie Kinematografii poddaje krytyce filmy pesymistyczne i pełne goryczy, faworyzując od tej pory filmy zaangażowane ideowo, poświęcone problemom moralno-wychowawczym, służącym potrzebom kraju budującego socjalizm. Kontynuacja Szkoły pojawia się jednak w latach 60., odzywa w swoistej formie w kinie moralnego niepokoju, by wreszcie odnowić się w późnych filmach Wajdy czy Kutza.

Dokonując wielkiego przeskoku do kina współczesnego, dostrzegamy u widzów nadal wielką potrzebę identyfikacji z bohaterem filmowym i jego losem (kiedyś doskonale rolę tę urzeczywistniał Zbigniew Cybulski). Współcześnie spełnił ją najdoskonalej „Dzień świra” (2002) Marka Koterskiego. Polacy utożsamili się z Adasiem, z jego fobiami i śmiesznostkami, z bezwstydnie wydobytą na wierzch cechą, określaną niemieckim słowem „Schadenfreude” – pisze autor.

Kino nadal więc, co doskonale widać w filmie Koterskiego, łączy wątki ludyczne z potrzebą poznawania otaczającego nas świata. I ta chwiejna równowaga mówi nam bardzo wiele o istocie tej cudownej zabawki.

Komentarze do tego wpisu zostały wyłączone, bądź nie posiadasz odpowiednich uprawnień.

Partnerzy:

Pisma jezuickie na świecie:

Prawa autorskie © 2009 Przgląd Powszechny. Wszelkie prawa zastrzeżone.