Przegląd Powszechny

A A A

Rzecz o Okrągłym Stole

komentarze

Jan Skórzyński

Rewolucja Okrągłego Stołu

Wydawnictwo Znak,
Kraków 2009, ss. 406.

Sposób postrzegania i mówienia o obradach Okrągłego Stołu wpisuje się w spór o moralną i polityczną treść współczesnej Polski. Odpowiedź na pytanie, czy porozumienia Okrągłego Stołu były sukcesem Polaków i ich wkładem w dzieje powszechne XX w., czy wręcz odwrotnie – porażką, zdradą i zmarnowaną szansą – określa stosunek do III RP. („Polityka”, 5 II 2009).

Okrągły Stół, który odbył się 20 lat temu, należy do kontrowersyjnych wydarzeń w naszej najnowszej historii, które bez wątpienia znalazłoby się na poczesnym miejscu w ich rankingu. Być może upływ czasu pozwoli na wnikliwsze i coraz mniej emocjonalne podejście do tego tematu. Należy również liczyć się z poszerzeniem bazy źródłowej, z której korzystać będą badacze (szczególnie cenne mogą okazać się tu archiwa rosyjskie).

Historyk, który podejmuje się zadania stworzenia narracji na temat tych wydarzeń, musi zdawać sobie sprawę z owych uwarunkowań, gdyż dołącza do dyskursu, który dotyczy bardzo newralgicznej kwestii. Nie da się również zupełnie abstrahować od owego kontekstu, dokonując oceny jego pracy.

Autor książki, której lekturę chcę polecić zdaje sobie z tego sprawę. Świadczą o tym chociażby słowa, które zawarł we wstępie: Porozumienie Okrągłego Stołu należy do tych wydarzeń (…) które wciąż budzą kontrowersje i spory. Jego okoliczności, wyniki i polityczne konsekwencje spotykają się z niejednoznacznymi ocenami, co w dużej mierze jest spowodowane obecnością wielu autorów tamtego kompromisu w życiu publicznym (s. 11).

Jan Skórzyński przedstawia anatomię tych niezwykłych wydarzeń, uznawanych przez wielu, w tym przez samego autora (na co wskazuje tytuł książki) za rewolucję. Omawiając obrady Okrągłego Stołu, stara się przedstawić kulisy wydarzeń, w tym spotkania w Magdalence. We wstępie pisze: Najlepszą odpowiedź na zarzuty, podejrzenia i wątpliwości stanowią, jak mniemam, fakty (s. 11). I tak też czyni. Koncentrując się na jednym wątku historii politycznej Polski lat 1985-1989, prowadzi czytelnika ku porozumieniu zawartemu między władzą a opozycją w 1989 r. Skórzyński w swojej narracji nie próbuje nikogo rozliczać, ukazuje raczej różne odcienie bieli. Czyni to w sposób delikatny, ciekawy i motywujący czytelnika do głębszego poznania okoliczności owych wydarzeń.

Pracę swoją autor oparł się na bogatej bibliografii, sięgnął po źródła archiwalne, przeprowadził dość szeroką kwerendę prasową, wykorzystał istniejące opracowania dotyczące najnowszej historii Polski, w tym odnoszące się bezpośrednio do Okrągłego Stołu. Chyba trudno dodać tu coś istotnego.

Dwie kwestie, które nasunęły mi się podczas lektury tej książki. Zacznę od użytego w tytule opracowania, w odniesieniu do opisywanych przez autora wydarzeń, słowa „rewolucja”. Z formalnego (leksykalnego) punktu widzenia wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku. Optowałbym jednak za uznaniem tezy, że Okrągły Stół to rzeczywiście zaczyn III RP; jest z nim związana definitywna zmiana polityczna, ale jednocześnie mamy do czynienia z głęboką kontynuacją społeczną. Elity społeczne PRL raczej kooptują część elit solidarnościowego centrolewu, niż są wymieniane. Do własności pierwsi startują postkomuniści (Cezary Michalski). Trudno się z tym zdaniem nie zgodzić, dlatego zalecałbym ostrożność w używaniu słowa „rewolucja” w tym kontekście. Użycie tego określenia przez autora w odniesieniu do wydarzeń Okrągłego Stołu, w jakimś sensie wyjaśniać może tytuł jego wcześniejszej książki: „Ugoda i rewolucja. Władza i opozycja 1985-1989” (1995), w której próbował ukazać początki obecnych schorzeń naszego życia politycznego w sposobie, w jaki władza i opozycja zawarły wówczas kompromis.

Zabrakło mi w omawianej książce również wyraźniejszego ustosunkowania się autora do tez tych historyków, którzy dopatrują się w przełomie 1989 r. inspiracji służb specjalnych. Zdaję sobie sprawę, jak „grząski” to grunt, ale historyk nie może od tego uciec. Nawet jeśli na danym etapie badań ograniczyć musiałby się tylko do postawienia kolejnych pytań czy hipotez, musi zwracać również uwagę na to, czego nie powiedziano, albo nie napisano wprost. I znowu trudno z tego uczynić zarzut w stosunku do autora, który zaznaczył, że jego celem nie jest polemika z wyznawcami tej czy innej interpretacji, ale opis faktów (s. 11). Mnie jednak tego zabrakło.

Bez wątpienia opowieść Jana Skórzyńskiego o Okrągłym Stole to pasjonująca lektura godna polecenia tym wszystkim, których interesują najnowsze dzieje Polski – i to nie tylko w kontekście rocznicowym.

Komentarze do tego wpisu zostały wyłączone, bądź nie posiadasz odpowiednich uprawnień.

Partnerzy:

Pisma jezuickie na świecie:

Prawa autorskie © 2009 Przgląd Powszechny. Wszelkie prawa zastrzeżone.