Przegląd Powszechny

A A A

Staroobrzędowcy

komentarze

Żyjący współcześnie w państwie polskim starowiercy należą do dwóch historycznie różnych grup osadniczych – pruskiej i suwalskiej. Grupa staroobrzędowców mazurskich, z głównym ośrodkiem w Wojnowie, jest już praktycznie na wymarciu.

Patriarch_Nikon_Revising_Service-Books1

Patriarcha Nikon przedstawia poprawione księgi liturgiczne, obraz Aleksieja Kiwszenki


We współczesnych granicach Polski żyje niewielka grupa Rosjan staroobrzędowców, bezpopowców, mają cztery świątynie: w Suwałkach (tutaj znajduje się Naczelna Rada Staroobrzędowa), Gabowych Grądach, Wodziłkach oraz w Wojnowie. Wierni mieszkają również w Augustowie i w okolicach Sejn. Jest to niewielki przyczółek rozległej grupy osadników, którzy prześladowani we własnym kraju znaleźli schronienie na obczyźnie. Zachowali do dzisiaj późnośredniowieczne formy moskiewskiej pobożności prawosławnej, częściowo także codzienne zwyczaje, ustrzegli tradycję ikonograficzną od okcydentalizacji, a w liturgii zachowali staroruski śpiew neumatyczny.

Geneza

Ruch staroobrzędowców, zwanych starowiercami, a w dawnych polskich źródłach filiponami, czasem także – pogardliwie – raskolnikami (od ros. „raskoł” – schizma) narodził się w Rosji w połowie XVII w. w wyniku protestu przeciwko reformom liturgicznym patriarchy Nikona (na katedrze w latach 1652-1666). Na przedpościu 1653 r. nakazał on czynić wszystkim bogobojnym chrześcijanom znak krzyża trzema palcami, a nie jak dotąd dwoma, zmniejszył liczbę pokłonów przy modlitwie św. Efrema, polecił śpiewać trzy razy Alleluja i raz Sława Tiebie Boże, a nie jak dotąd dwa razy. Wkrótce wprowadził także dalsze zmiany – błogosławienie ręką złożoną na kształt monogramu Chrystusa, zmiany w tekstach liturgicznych, w tym zmianę pisowni imienia Jezus (z „Iсус” na „Iисус”) oraz w tekście Symbolu Wiary, zmienił kierunek procesji wokół cerkwi. W 1655 r. wydany został poprawiony przez niego służebnik (mszał), później inne księgi liturgiczne. Wprowadzając reformy, Nikon chciał usunąć istniejące rozbieżności w tekstach i rubrykach liturgicznych między Cerkwią rosyjską a patriarchatami wschodnimi i metropolią kijowską. Dla niego wzorcem ortodoksji była Cerkiew Grecka.

Niesłychane było także to, że ważne decyzje zostały podjęte jednoosobowo, bez konsultacji z pozostałymi hierarchami, co stało w jawnej sprzeczności z zasadą soborności. Dopiero post factum patriarcha przeforsował swoje decyzje na soborze biskupów, wtedy na otwarty sprzeciw zdecydował się tylko jeden hierarcha – Paweł biskup Kołomny; z woli Nikona zesłany, wkrótce zginął (1656).

Owe reformy wydają się naszej nowoczesnej mentalności drobne, wręcz błahe, jednak w XVII w. była to rewolucja. Protest ludności wywołały przede wszystkim metody autorytarnego patriarchy Nikona, brzemienna w skutkach była również jego fascynacja kulturą greckiego prawosławia. W swoim filohellenizmie Nikon był odosobniony, ponieważ przeważająca część Rosjan patrzyła na prawosławie Greków podejrzliwie, pamiętano im unię z Rzymem z 1439 r., której w Moskwie nigdy nie zaakceptowano. Od tego czasu przekonanie o wyższości tradycji moskiewskiej umacniało się w każdym pokoleniu, poczucie to wzmacniały kolejne wydarzenia historyczne: zdobycie Konstantynopola przez Turków (zinterpretowane jako kara Boża), oswobodzenie Moskwy od resztek zależności od Tatarów. Najpełniej te tendencje historiozoficzne wyraża idea „Moskwa – Trzeci Rzym”.

Najgłośniejszym oponentem reform był protopop Awwakum – człowiek wielkiej wiary, gorliwości i nieprawdopodobnego talentu literackiego, znany z potoczystego, jędrnego języka i bardzo żywego obrazowania, autor wielu prac egzegetycznych, kazań, polemik, najsłynniejszym jego utworem jest „Żywot protopopa Awwakuma przez niego samego nakreślony”. Dzieło to, dzisiaj uważane za przełomowe w literaturze rosyjskiej, przez ponad dwieście lat krążyło wyłącznie w rękopisach w środowisku staroobrzędowców. Twórczością Awwakuma fascynowali się pisarze rosyjscy XIX i XX w. – Dostojewski, Leskow, Gorki.

Przeciw reformie opowiedział się (co szczególnie niemile zaskoczyło patriarchę Nikona – była to jego macierzysta wspólnota) potężny klasztor na Wyspach Sołowieckich; aby „przekonać” mnichów do reform, wojsko carskie oblegało go przez siedem lat.

Ostatnie nadzieje zwolenników tradycji staromoskiewskich pogrzebał sobór z udziałem patriarchów greckich z lat 1666-1667. Sobór ten, mimo iż usunął Nikona z urzędu, podtrzymał w całej rozciągłości reformy, a co najważniejsze – ekskomunikował wszystkich żegnających się dwoma palcami oraz obłożył klątwą stare obrzędy. Zwłaszcza ta ostatnia kwestia stała się kamieniem obrazy dla szerokich rzesz wiernych. Oznaczało to, że, stosując się do wyklętych form, nie można osiągnąć świętości, a przecież tezie o ułomności rosyjskiego prawosławia przeczyła cała rzesza świętych ziemi rosyjskiej. Spór o tradycję nabrał nowego ciężaru gatunkowego – stal się sporem o możliwość zbawienia duszy. Wśród przeciwników zmian nastąpiła wręcz eksplozja nastrojów eschatologicznych, wielu zinterpretowało datę rozpoczęcia soboru (1666!) jako znak rozpoczęcia ery antychrysta. Trzeci Rzym upadł.

Emigracja

Ze strony władzy państwowej rozpoczynają się straszliwe prześladowania – za czasów regentki Zofii (1682-1689) śmiercią karano za sam dwupalcowy znak krzyża. Ruch sprzeciwu obejmował wielomilionowe rzesze, które teraz znalazły się poza prawem. Dla nich jedynym wyjściem była albo ucieczka na dalekie i niedostępne tereny Rosji, albo emigracja. Na dalekiej północy, na wybrzeżu Morza Białego powstał słynny i bardzo zasłużony dla kultury Rosji starowierski klasztor św. Daniela (dlatego ten nurt staroobrzędowstwa powszechnie zwany jest pomorskim). Pewna część najbardziej fanatycznie nastawionych przeciwników „nowinek”, w sytuacji zagrożenia, obawiając się, że zostanie zmuszona do przyjęcia „znamienia antychrysta”, wybierała dobrowolną śmierć w ogniu, decydując się na akt zbiorowego samospalenia.

Najczęściej wybieranym kierunkiem emigracji zagranicznej było terytorium Rzeczpospolitej Obojga Narodów, od lat osiemdziesiątych XVII w. tysiące filiponów, jak ich tu zwano, całymi rodzinami i wsiami przekraczało granicę i osiedlało się na terenie Inflant Polskich, Kurlandii, Wielkiego Księstwa Litewskiego, na ziemiach ukraińskich (Wiatka, Czarnobyl). Zarządcy dóbr magnackich i królewskich patrzyli na tę migrację przychylnym okiem i chętnie zawierali umowy z grupami starowierców, pozwalając im na swobodne praktykowanie swojej wiary w zamian za uprawę leżącej odłogiem ziemi.

Podział ruchu

Wraz z nasileniem ruchów migracyjnych doszło do powstania zorganizowanych wspólnot i podziału w pierwotnie jednolitym ruchu. Koniec świata, którego początkowo wyglądano niecierpliwie, nie nadchodził, trzeba było zatem organizować życie w nowych warunkach. Najtrudniejszą sprawą był brak kapłanów. Przeciw reformie opowiedział się tylko jeden biskup, który nie sądził, że schizma będzie zjawiskiem trwałym, nie wyświęcił więc następcy i sukcesja apostolska została przerwana. Początkowo licznych popów[1] ubywało z każdym rokiem. Na tym tle doszło do pierwszego, zasadniczego podziału – na popowców, którzy uważali, że posługa kapłańska jest do zbawienia koniecznie potrzebna, oraz bezpopowców, którzy postanowili w życiu religijnym radzić sobie bez duchowieństwa. Popowcy zmuszeni byli, z braku własnej hierarchii, pozyskiwać duchownych zbiegłych z oficjalnej Cerkwi, którzy wobec wspólnoty staroobrzędowców wyrzekli się tzw. herezji nikoniańskiej i zgodzili się odprawiać nabożeństwa wyłącznie według „starych ksiąg”.

Bezpopowcy uznali, że wszystkie sakramenty udzielone w oficjalnej Cerkwi są nieważne. Ich ideałem stał się staroruski klasztor – odprawiali wszystkie nabożeństwa cyklu dobowego ze starych ksiąg (lub ich dokładnych kopii), opuszczając fragmenty zarezerwowane dla kapłana, ale nie mogli sprawować Eucharystii. Z sakramentów sprawowali chrzest (wyłącznie przez zanurzenie, zasady tej przestrzegają wszyscy staroobrzędowcy) oraz spowiedź przed tzw. nastawnikiem, który choć nie miał święceń, spełniał funkcje kierownika duchowego. Powoływano się przy tym na precedensy z życia staroruskich i starożytnych pustelników, którzy, nie będąc kapłanami, kierowali życiem wewnętrznym swoich uczniów. Owe „starczeskoje pokajanie” jeszcze przed rozłamem było praktykowane na Rusi w sytuacji zagrożenia życia, gdy nie było możliwości sprowadzenia duchownego. Najwięcej problemów sprawiała bezpopowcom sprawa małżeństw (we wschodnim chrześcijaństwie szafarzem tego sakramentu jest kapłan), początkowy pogląd, że prawowierni mają odtąd żyć jak mnisi, ze zrozumiałych względów natrafił na nieprzezwyciężone trudności, w późniejszych latach, na skutek wewnętrznych podziałów, niektóre wspólnoty bezpopowców uznały możliwość zawarcia sakramentalnego małżeństwa bez udziału kapłana (do tego poglądu przychyliła się m.in. wspólnota pomorska).

Wśród bezpopowców dochodziło do dalszych podziałów. Oprócz wspominanej już wspólnoty pomorskiej, wyrosłej wokół północnego ośrodka monastycznego, drugą wielką wspólnotą byli fiedosiejewcy, zwani tak od imienia założyciela Fieodosija (Teodozego) Wasiljewa. Pierwszy ośrodek tej wspólnoty powstał na emigracji, na terytorium inflanckim Rzeczypospolitej, charakteryzowała ją dążność do pełnej izolacji od innowierców oraz nieprzejednany wręcz stosunek do tych ze współbraci, którzy ośmieliliby zawrzeć związek małżeński.

Do znaczących ugrupowań bezpopowców należą jeszcze filipowcy, bieguni (odrzucali własność, część z nich nie chciała mieć nawet pieniędzy, gdyż widniejące na nich godło państwowe utożsamiano z pieczęcią antychrysta), nietowcy, którzy do minimum ograniczali wspólne nabożeństwa, z nich też wywodziły się ugrupowania, które już bardzo daleko odchodziły od dogmatyki prawosławia.

Staroobrzędowcy w dziewiętnastowiecznej Rosji stanowili bardzo istotny czynnik społeczny – ich liczebność, według szacunków Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z lat sześćdziesiątych XIX w., przekraczała 10 mln. Mimo przyrodzonego konserwatyzmu była to grupa niezwykle aktywna ekonomicznie, w rękach kupców-staroobrzędowców znajdowały się miliardowe kapitały, wśród największych przedsiębiorców znalazły się rodziny Rjabuszkinskich, Morozowych.

W Rzeczpospolitej Obojga Narodów

Staroobrzędowcy zaczęli się osiedlać w granicach Rzeczpospolitej Obojga Narodów już w latach osiemdziesiątych XVII w. Nowych osadników z radością przyjmowali zarządcy dóbr królewskich i magnackich. Staroobrzędowcy ze swej strony chętnie zawierali umowy z właścicielami w zamian za możliwość swobodnego praktykowania swojej wiary, odprawiania nabożeństw wedle starych ksiąg, możliwości przechowywania i czczenia starych ikon. Osiedlali się całymi rodzinami i grupami, zakładali wioski i osady, ale niezbyt chętnie zamieszkiwali w już istniejących. W ten sposób pragnęli zachować izolację od innowierców i świata pogrążonego w mocy antychrysta.

Mimo iż po kilkunastu latach komuna założona przez Feodosija Wasiljewa przestała istnieć, to do dnia dzisiejszego fiedosiejewcy w wielu regionach świata są nazywani polskimi. Likwidacja pierwszej wspólnoty nie zniechęciła bezpopowców, którzy już w następnych pokoleniach osiedlali się w głębi ziem litewskich, budując swoje świątynie nawet w miasteczkach. Bezpopowcy na trwale wrośli w krajobraz kulturowy Wileńszczyzny, okolic Witebska, Dyneburga. Byli to chłopi, którzy dopiero z czasem zajęli się handlem. Kwitło ich życie religijne, tu w 1752 r. odbyło się zgromadzenie nastawników i starców fiedosiejwskich dotyczące kwestii małżeństw, znane jako tzw. polski sobór. Odrzucenie możliwości zawarcia małżeństw bez udziału kapłana oraz surowe sankcje wobec osób żyjących w konkubinacie spowodowały, że większość gmin fiedosiejewskich przeszła współcześnie do wspólnoty pomorskiej.

O ile północ rozległej Rzeczypospolitej upodobali sobie bezpopowcy, w większości fiedosiejewcy, to popowcy przenosili się chętnie na ziemie ruskie, zakładając na Wietce znaczną osadę, gdzie pobudowali nawet własną cerkiew, w której regularnie sprawowana była Eucharystia (w codziennej praktyce popowcy, mimo iż mieli własnych kapłanów, bardzo rzadko mogli sprawować liturgię – na przeszkodzie stał brak własnych cerkwi i antyminsów[2]). Ośrodek ten uległ dość szybko likwidacji za sprawą cesarzowej Katarzyny II, która, wprowadzając tolerancję dla dysydentów religijnych, oczekiwała ich rychłego powrotu do ojczyzny. Gdy to nie nastąpiło, postanowiła wahającym się pomóc w podjęciu decyzji i wysłała wojsko w celu repatriacji emigrantów. Ośrodek wietkowski o tyle jest istotny, że to właśnie tutaj okrzepła doktryna popowców, dzięki której udało się, w późniejszych czasach, skonsolidować ten nurt staroobrzędowców.

Rozbiory Rzeczypospolitej Obojga Narodów przysporzyły nowych trudności staroobrzędowcom – zagrożone zostało swobodne przestrzeganie zasad wiary, staroobrzędowcy utracili możliwość dokonywania przedruków starych ksiąg w typografiach unickich. W trudnych dla staroobrzędowców czasach panowania Mikołaja I (1825-1855) powróciła tendencja do szukania bezpiecznego schronienia poza zasięgiem władzy Romanowów. Moskiewscy fiedosiejewcy, pod wodzą niezmordowanego mnicha Pawła zwanego Pruskim (w świecie – Piotr Ledniew), założyli w 1847 r. klasztor w Wojnowie na Mazurach. Został on niezwykle bogato wyposażony w sprzęty, ikony oraz stare księgi. Paweł był gorliwym kaznodzieją i misjonarzem, z jego inicjatywy w pobliskim Piszu otworzono drukarnię wydającą książki w języku cerkiewnosłowiańskim oraz czasopismo „Istina”. Paweł Pruski przeżył wkrótce kryzys religijny, zakwestionował fiedosiejewską doktrynę o niemożności zawarcia małżeństwa bez kapłana, a następnie przyjął jednowierje (rodzaj unii z Cerkwią prawosławną). Po jego odjeździe klasztor wojnowski znacznie podupadł, a pod koniec XIX w. został zamieniony w klasztor żeński. Ostatnia mniszka zmarła w 1978 r., jednak jeszcze kilka lat temu zamieszkiwały go bielice – osoby bez profesji monastycznej, ale żyjące przy klasztorze i zachowujące normy reguły. Do końca swego istnienia klasztor zachowywał doktrynę o niemożności zawarcia małżeństwa bez kapłana, w przeciwieństwie do okolicznych bezpopowców, którzy przeszli do wspólnoty pomorskiej, uznającej małżeństwa. Część ikon i wyposażenia wojnowskiego klasztoru trafiła do Muzeum Warmii i Mazur. Zabudowania klasztorne są obecnie własnością prywatną niestaroobrzędowców. Pojawiające się projekty odkupienia ośrodka i przywrócenia mu właściwej funkcji nie zostały uwieńczone sukcesem.

Hierarchia białokrynicka i wątek polski

Polityka Mikołaja I uderzyła bardzo silnie w ugrupowanie staroobrzędowców popowców, którzy pozostawali w pewnej, wymuszonej, zależności od oficjalnego prawosławia. Rząd Mikołaja I skutecznie przeciął możliwość przyjmowania nowych duchownych. W latach czterdziestych XIX w. sytuacja była już dramatyczna – w Moskwie, która stanowiła potężne skupisko popowców, było tylko dwóch kapłanów, w całym ugrupowaniu – ok. dziesięciu. W tej sytuacji podjęto postanowienie o założeniu ośrodka poza cesarstwem – wybór padł na miejscowość Biła Krynica pod panowaniem austriackim. Dwóch mnichów, Alimpij i Paweł, udało się w podróż po krajach prawosławnych pozostających pod panowaniem tureckim w celu odnalezieniu biskupa, który zechciałby przejść na ich wiarę. W Konstantynopolu ich misją zainteresował się agent w służbie ks. Adama Jerzego Czartoryskiego – Michał Czajkowski (Sadyk Pasza). Mnisi starowiercy roztoczyli przed nim wizję współpracy w zwalczaniu caratu. Podjął się on pomocy mnichom starowiercom i ułatwił im odbycie pielgrzymki do Ziemi Świętej. Próbował też znaleźć biskupa, który spełniałby ich oczekiwania – Sadyk Pasza w swoich raportach słanych do Hotelu Lambert narzekał, że jest to zadanie trudne, gdyż staroobrzędowcy chcą wyłącznie Greka, nie chcą słyszeć o łacinniku albo Ormianinie. Sadyk Pasza liczył, że miliony staroobrzędowców przyłączą się do powstania przeciwko Romanowom oraz na oderwanie od Imperium Rosyjskiego ziemi Wojska Dońskiego (kozaków dońskich) i stworzenie z niego niepodległego Księstwa Dońskiego, w którym religią państwową byłby stary obrzęd. Polski agent w Konstantynopolu uważał też staroobrzędowców za nosicieli idei wolnościowych, demokratycznych (podobne złudzenia żywiło także środowisko Hercena). Ostatecznie z planów politycznych niewiele wyszło, ale w 1846 r., dzięki pośrednictwu Czajkowskiego, staroobrzędowcy zdołali przekonać metropolitę bośniackiego Amwrosija do konwersji. Wkrótce wyświęcił on kolejnych biskupów, a ci zaczęli wyświecać kapłanów i rozsyłać ich po całej Rosji.

Niewielka wspólnota popowców zamieszkiwała od lat pięćdziesiątych XIX w. w Warszawie – byli to zamożni kupcy, którzy osiedlili się tu ze względu na interesy. Na początku XX w. mieli już dwie domowe cerkwie, jeden kapłan mieszkał na stałe w mieście. Na Pradze mieli własny cmentarz, obecnie zlikwidowany, część nagrobków przeniesiona została na cmentarz prawosławny przy ul. Wolskiej.

Starowiercy w II RP

Po odzyskaniu niepodległości w granicach Polski znalazło się ok. 50 tys. staroobrzędowców, przede wszystkim bezpopowców zamieszkujących Wileńszczyznę. W nowych warunkach życie religijne i społeczne zaczęło się skupiać wokół gminy wileńskiej. Duże zasługi dla konsolidacji bezpopowców położyła rodzina Pimonowów. Arseniusz Pimonow doprowadził do utworzenia w 1925 r. organizacji obejmującej wszystkich bezpopowców w Polsce pod nazwą: Wschodni Kościół Staroobrzędowy nieposiadający hierarchii duchownej. 22 marca 1928 r. został on uznany przez państwo polskie na mocy rozporządzenia prezydenta RP. Nastąpiło to tuż po podpisaniu konkordatu ze Stolicą Apostolską, a denominacja staroobrzędowców była drugim wyznaniem po katolickim, z którym państwo w pełni unormowało swoje stosunki. Staroobrzędowcy byli w II RP uważani za lojalnych obywateli, cieszyli się nie tylko tolerancją, ale także szacunkiem władz i społeczeństwa. Często też przeciwstawiano ich Cerkwi prawosławnej, którą podejrzewano o brak lojalności, i którą obciążało przeszłe uzależnienie od caratu. Najdobitniej o przychylności władz państwowych świadczy wizyta prezydenta Ignacego Mościckiego w molennie wileńskiej w 1930 r. oraz jego wpis do księgi pamiątkowej. Bracia Pimonowowie zasiadali nawet w parlamencie (Borys był posłem, a Arseniusz senatorem z listy BBWR).

Pamięć o tym wydarzeniu jest nadal żywa wśród wileńskich staroobrzędowców. Starsze pokolenie staroobrzędowców z Wilna i obecnej północnej Białorusi na ogół zna język polski, a odnośnie do państwa polskiego ma dobre wspomnienia. Dużym przeżyciem dla piszącego te słowa była rozmowa po niedzielnej służbie w molennie na Białorusi z pewnym bardzo wiekowym staroobrzędowcem, który bardzo chciał się dowiedzieć, kto teraz w Polsce jest Piłsudskim?

Żyjący współcześnie w państwie polskim starowiercy należą do dwóch historycznie różnych grup osadniczych – pruskiej i suwalskiej. Grupa staroobrzędowców mazurskich, z głównym ośrodkiem w Wojnowie, jest już praktycznie na wymarciu, gdyż znaczna część jej członków wyemigrowała do Niemiec (do 1945 r. mieli obywatelstwo niemieckie), na miejscu pozostały pojedyncze rodziny, zazwyczaj mocno już zasymilowane.

Znacznie bardziej prężna jest grupa zamieszkująca Suwalszczyznę. Wsie Gabowe Grądy i Bór (pod Augustowem) nadal mają charakter wsi starowierskich, w Augustowie działa zespół muzyczny Riabina, który pielęgnuje tradycyjny śpiew ludowy. W niektórych miejscowościach już tylko nazwy świadczą o tym, że były to kiedyś kolonie staroobrzędowców (Pokrowsk, Onufryjewo). Procesy asymilacyjne przejawiają się w zaniku niektórych zwyczajów – nie wszyscy mężczyźni przestrzegają zakazu golenia bród, niektórzy palą papierosy, nie przestrzega się już zakazu spożywania ziemniaków, picia herbaty. Młodsze pokolenie nie zawsze zna język rosyjski, częstsze są małżeństwa mieszane. W latach dziewięćdziesiątych przyjęto nową nazwę dla związku wyznaniowego: Staroprawosławna Cerkiew Pomorska w RP, chociaż w świetle prawa państwowego nadal aktualna jest nazwa przedwojenna. Liczebność staroobrzędowców, według różnych źródeł, waha się od kilkuset osób do 2 tys.

Zbigniew Olczak, ur. 1975; historyk, pracownik Gabinetu Zbiorów XIX Wieku Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie.


[1] Wówczas nie było to jeszcze określenie pogardliwe.

[2] Odpowiednik korporału, w którym dodatkowo zaszyte są relikwie, zaopatrzony jest w podpis biskupa zezwalający na odprawianie Eucharystii.

Komentarze do tego wpisu zostały wyłączone, bądź nie posiadasz odpowiednich uprawnień.

Partnerzy:

Pisma jezuickie na świecie:

Prawa autorskie © 2009 Przgląd Powszechny. Wszelkie prawa zastrzeżone.